Opis miejsca
Miejsce w jakim się znajdowałam było przestrzenne i schludnie urządzone. Podłogi obłożone były wyłącznie urządzeniami elektrycznymi, które charakteryzowała mnogość migających kolorowych światełek oraz specyficzny głośny dźwięk. Obserwując oczami obce miejsce zobaczyłam, że pod różową ścianą jest mój złodziejski pies, nadal trzymający w zębach zeszyt. spoglądając na niego omal nie przewróciłam się. Zwierzę bowiem niespodziewanie zaczął tracić sierść które upadały na posadzkę, ale w niepojęty dla mnie sposób wcale nie przybywało ich na podłodze, lecz wręcz przeciwnie- znikały. Oczy zaczęły błyszczeć mu na zielono,a spod sierści wyłoniło się granatowe, sierści podobne tworzywo. Jakby tego było mało zmiana pozbawiła psa jeszcze wszystkich łap w zamian, jego nos był skrócony oraz nieco skręcony. Zaczęłam gwałtownie przecierać dłońmi oczy, a moja mina, zapewne zdobyłaby najwyższe miejsce w konkursie na najmocniej wykrzywianą buzie roku. Kiedy czas deformacji dobiegł końca stworzenie stanął na ogonie i podskakując na nim, prawie jak na sprężynie, przybliżył się do mnie. Zapewne w zwykłych warunkach wrzeszczałabym tak, iż trowek straciłby od mocy wiatru nawet nowo powstałą bordową powłokę, lecz w związku z tym, iż z szoku odebrało mi mowę, w ciszy wzięłam zeszyt, przytulając go machinalnie do brzucha, nieświadomie traktując jak niewielką tarczę. Kosmiczny kundel nie zdążył nawet spokojnie odejść w powrotnym kierunku gdy usłyszał mój szloch.